Pamiętam całe swoje życie
Padające z nieba zimne niczym lód
Cień człowieka
Twarz w oknie
Płacząca nocą
A noc dopiero nadchodziła
Rano, następnego dnia
Mijali mnie po drodze szczęśliwi ludzie
Patrzyłam im w oczy
Widziałam pamięć
Nigdy nie przypuszczałam
Jak szczęśliwą uczynisz mnie, kochanie
A Ty przyszedłeś i dawałeś nic nie biorąc
Całowałeś i ratowałeś przed drżeniem
I potrzebuję Cię dziś, kochanie
Stoję na krawędzi czasu
Odeszłam, gdy miałam miłość
Chciałam ją dogonić w świecie, gdzie trzeba wspinać się pod górę
Łzy w oczach
i nic się nie rymuje, kochanie
piątek, 15 lutego 2008
Paczka od babci
Żyje.
Powiedziałam, że dziś o 12 zadzwonię do Marcina i może akurat się uda. Rzeczywiście, był i żył, i rozwalony telefon ma i ma do mnie pretensje o to, że nie ma czasu, bo cały czas pracuje.
A więc trudno. Może uda mi się powiedzieć mu, by wyszedł po mnie na dworzec w niedziele, choć myślę, że może być tak, że powie: "Nie mam czasu, cały tydzień pracuję, chcę choć w weekend odpocząć, jestem umówiony, akurat miałem wtedy coś załatwić, obiecałem, sorry, nie mogę, przecież możesz sama wrócisz, masz aż tak ciężką torbę?, chyba nie [...]".
Ale i tak zapytam.
Dziś piątek, na pewno będzie się dobrze bawił na mieście i jutro też. Pewnie paczka od babci już przyszła, więc chyba ma co jeść. Zresztą myślę, że dostał wypłatę, więc chyba jakoś sobie radzi...
A ja zostaje tu jeszcze 2 dni.
Jest cisza, śnieg i słońce. W domu ja, Filemon i mama, która śpi. Nie gra muzyka ani telewizor. Naprawdę świat wygląda dziś ładnie, chociaż rzeczywiście wolę wiosnę, i wcale nie chciałam nawrotu zimy.
Powiedziałam, że dziś o 12 zadzwonię do Marcina i może akurat się uda. Rzeczywiście, był i żył, i rozwalony telefon ma i ma do mnie pretensje o to, że nie ma czasu, bo cały czas pracuje.
A więc trudno. Może uda mi się powiedzieć mu, by wyszedł po mnie na dworzec w niedziele, choć myślę, że może być tak, że powie: "Nie mam czasu, cały tydzień pracuję, chcę choć w weekend odpocząć, jestem umówiony, akurat miałem wtedy coś załatwić, obiecałem, sorry, nie mogę, przecież możesz sama wrócisz, masz aż tak ciężką torbę?, chyba nie [...]".
Ale i tak zapytam.
Dziś piątek, na pewno będzie się dobrze bawił na mieście i jutro też. Pewnie paczka od babci już przyszła, więc chyba ma co jeść. Zresztą myślę, że dostał wypłatę, więc chyba jakoś sobie radzi...
A ja zostaje tu jeszcze 2 dni.
Jest cisza, śnieg i słońce. W domu ja, Filemon i mama, która śpi. Nie gra muzyka ani telewizor. Naprawdę świat wygląda dziś ładnie, chociaż rzeczywiście wolę wiosnę, i wcale nie chciałam nawrotu zimy.
czwartek, 14 lutego 2008
Anybody seen my baby?
Próbowałam kilka razy. Nie często, bo wiedziałam, że mogę Ci przeszkadzać. Że jesteś w pracy, pijesz, masz próbę. Następnego dnia byłam już nieco podirytowana. Wysłałam sms-a. Dziś już właściwie trochę się martwię. Może Ci telefon ukradli albo nie żyjesz?
Nie muszę nawet już dzwonić, bo gdy włączysz telefon to dostanę raport, ale dzwonię i tak. I Siedzę cały dzień przy laptopie i pół nocy.
Jestem szczęśliwa, jestem spokojna. Bądź wyzwolona. Wiem, że nie potrzebujesz mnie takiej, której coś nie pasuje, która jest nieszczęśliwa, która chce Cię zmieniać. Potrzebujesz wpatrzonej w Ciebie, wybaczającej i szczęśliwej zarazem. Bo wpatrzonej szczerze i wybaczającej nie dlatego, że ma dobre serce, lecz dlatego, że taka pierdoła nie zaburzy jej szczęścia.
Profesor Żelazny powiedział to co prawda odnośnie kobiet, ale... "Kobieta nie potrzebuje mężczyzny, który da jej szczęście, lecz takiego, który jest szczęśliwy".
Nie muszę nawet już dzwonić, bo gdy włączysz telefon to dostanę raport, ale dzwonię i tak. I Siedzę cały dzień przy laptopie i pół nocy.
Jestem szczęśliwa, jestem spokojna. Bądź wyzwolona. Wiem, że nie potrzebujesz mnie takiej, której coś nie pasuje, która jest nieszczęśliwa, która chce Cię zmieniać. Potrzebujesz wpatrzonej w Ciebie, wybaczającej i szczęśliwej zarazem. Bo wpatrzonej szczerze i wybaczającej nie dlatego, że ma dobre serce, lecz dlatego, że taka pierdoła nie zaburzy jej szczęścia.
Profesor Żelazny powiedział to co prawda odnośnie kobiet, ale... "Kobieta nie potrzebuje mężczyzny, który da jej szczęście, lecz takiego, który jest szczęśliwy".
Rzeka Fałszu
Sama wybrałam swój ból
przynajmniej, więc Prorok mówi
że mogę równie dobrze wybuchnąć
Lub odciąć trochę dumy i kupić trochę czasu
Głowa pełna kłamstw jest ciężarem, przywiązanym do mojego brzucha
Rozbieranie Rzeki Fałszu
Teraz płyniemy już tylko w dół
Sama wybrałam swój ból
Przynajmniej wierzę że tak jest
Równie dobrze mogę się utopić
Lub ściągnąć skórę i płynąć do brzegu
Teraz mogę wyhodować piękną muszlę, którą wszyscy zobaczą
przynajmniej, więc Prorok mówi
że mogę równie dobrze wybuchnąć
Lub odciąć trochę dumy i kupić trochę czasu
Głowa pełna kłamstw jest ciężarem, przywiązanym do mojego brzucha
Rozbieranie Rzeki Fałszu
Teraz płyniemy już tylko w dół
Sama wybrałam swój ból
Przynajmniej wierzę że tak jest
Równie dobrze mogę się utopić
Lub ściągnąć skórę i płynąć do brzegu
Teraz mogę wyhodować piękną muszlę, którą wszyscy zobaczą
Subskrybuj:
Posty (Atom)